RSS
piątek, 03 listopada 2006
Szczęście!?

Mamy piątek aż mi się sama buźka cieszy. Mam dzisiaj mamy urodziny. Muszę jeszcze tylko przygotować jakieś przekąski i zacznie się wieczór. Z mamą jak to z mamą usiądziemy zjemy i coś wypijemy. W przypadku mojej mamy wystarczą dwa kieliszki i już jej się buźka nie zamyka. A potem, a potem już zacznie się piątek :D. Mam w planach jakąś małą imprezkę z nowymi znajomymi mojej przyjaciółki. Mam nadzieje, że się nie zawiodę. Co do mojego byłego to trzeba mi przyznać twardziel jestem :D . Nieco wczoraj smsowaliśmy i totalnie go olałam. No nie to żebym potem się nie poryczała. Jestem jakimś emocjonalnym zombi. Ludzie żyją samotnie latami, a ja nie wytrzymuje!!! Jest mi strasznie źle, tak pragnę się do kogoś przytulić. Położyć głowę na ramieniu, zamknąć oczy i czuć.... bezpieczeństwo, błogi stan w którym nie myślisz tylko czujesz. Wiem wiem rozżalam się nad sobą. Może nie jestem szczęśliwa , ale nie mam też powodów by narzekać. Uważam że w życiu chodzi tylko o to by być szczęśliwym. Jeżeli czujesz się szczęśliwym realizując się w pracy to niema nic w tym złego. Inni są szczęśliwi gdy mają pieniądze, jeszcze inni odczuwają największe szczęście gdy je wydają. Jest wiele recept na szczęście. Moją jest tylko jedna- miłość...... Oczywiście nie powiem że na co dzień nie mam pewnych radości i dziękuje za nie wszystkie, ale pełne szczęście dać mi może tylko ta druga połóweczka. Jestem jak ćma.... lecę do żarówki, parze się o nią i spadam na ziemię. Gdy tylko odzyskam przytomność to robię to ponownie lecę do niej. Tylko po to by na chwilę znów poczuć ciepło. Mimo tych upadków wiem że warto.....  :D. Mam w planach jakąś małą imprezkę z nowymi znajomymi mojej przyjaciółki. Mam nadzieje, że się nie zawiodę. Co do mojego byłego to trzeba mi przyznać twardziel jestem :D . Nieco wczoraj smsowaliśmy i totalnie go olałam. No nie to żebym potem się nie poryczała. Jestem jakimś emocjonalnym zombi. Ludzie żyją samotnie latami, a ja nie wytrzymuje!!! Jest mi strasznie źle, tak pragnę się do kogoś przytulić. Położyć głowę na ramieniu, zamknąć oczy i czuć.... bezpieczeństwo, błogi stan w którym nie myślisz tylko czujesz. Wiem wiem rozżalam się nad sobą. Może nie jestem szczęśliwa , ale nie mam też powodów by narzekać. Uważam że w życiu chodzi tylko o to by być szczęśliwym. Jeżeli czujesz się szczęśliwym realizując się w pracy to niema nic w tym złego. Inni są szczęśliwi gdy mają pieniądze, jeszcze inni odczuwają największe szczęście gdy je wydają. Jest wiele recept na szczęście. Moją jest tylko jedna- miłość...... Oczywiście nie powiem że na co dzień nie mam pewnych radości i dziękuje za nie wszystkie, ale pełne szczęście dać mi może tylko ta druga połóweczka. Jestem jak ćma.... lecę do żarówki, parze się o nią i spadam na ziemię. Gdy tylko odzyskam przytomność to robię to ponownie lecę do niej. Tylko po to by na chwilę znów poczuć ciepło. Mimo tych upadków wiem że warto.....

 *********************************************

********************************

***************

16:09, prawie_normalnie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 listopada 2006
czwartek nic dodać nic ująć

Witam.

Mamy czwartek i za oknem śnieg.

Podkręciłam ogrzewanie i mam w planach zrobić z domu mały piekarnik ;)

Strasznie kocham ciepło.

Czwartek....

W czwartek nigdy nic się nie dzieję...

Nienawidzimy poniedziałków, wtorek jest dniem w którym już lubimy swoją prace. Środa to mała sobota. Piątek i sobota ;) to niesamowicie miłe dni. Niedziela jest po prostu leniwa. Ale czwartek...... do niego nic się nie da dopasować.... po prostu czwartek jest fuj!!!!

Oj żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce.....

Ja dzisiaj łapie jakąś małą depresyjkę. No ale co się dziwić....

A tak poza tym to stwierdzam że jestem stara i żałosna, bo nie można inaczej nazwać kilka ostatnich moich dni.

Od 6 dni jestem sama i molestuje moją przyjaciółkę i jej chłopaka. Zawsze mieliśmy ze sobą bardzo dobry kontakt, ale ostatnio zaczynamy tworzyć mały trójkącik. Wszędzie razem. No ale nie to jest żałosne w tym wszystkim straszne jest to że te ostatnie dni spędziliśmy strasznie nudnie. Wydawało by się halloween... tego dnia fakt faktem wstałam o szóstej, więc nieco mogłam nie mieć ochoty na imprezowanie, ale to nie tak ja miałam tą ochotę, po prostu nie było co robić. Wielki entuzjazm i najpierw pół wieczoru w samochodzie, bo to tu to tam, a potem piwko w trójkę. Ze łzami w oczach przeglądałam telefon i nie było do kogo zadzwonić. Tak oto stwierdziłam że mam wszystkiego dość i w domu byłam przed dwunastą. Jak jakiś kopciuszek.

Wczorajszy dzień.......

Wstałam o piątej rano, nie bynajmniej to nie jest moja normalna pora wstawania, normalnie jeszcze o jedenastej przekręcam się na drugi bok. Spotkałam się wieczorkiem w naszym standardowym trójkąciku i oczywiście  odezwał się mój były. A ja..... ja jak głupia kretynka  na skrzydełkach naiwności poleciałam do niego. Strasznie to głupie, miałam ochotę się przytulić, cokolwiek, a z drugiej strony chciałam sobie, jemu i całemu światu udowodnić że wcale mi na nim nie zależy.

No nic trzeba postawić kropkę na końcu zdania i iść dalej. Wykluczam możliwość dalszych spotkań.

Tak będzie lepiej..... dla mnie !!!

Ostatnio dzieje się ze mną coś strasznego.... strasznie szybko się zauroczam. A poza tym ostatnio stałam się nimfomanką. Nie to żebym wcześniej nie lubiłam sexu, ale nie było tak żeby zajmował mi tak myśli.

*******************************************************************

*****************************************

******************

14:50, prawie_normalnie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 października 2006
słodki początek o mnie
Jestem prawie normalna. No właśnie prawie robi wielką różnice. Jestem właśnie w punkcie wyjścia. Tzn. znowu jestem sama, już trzeci dzień :).Jeszcze zdążysz się przekonać że to „już” nie jest przesadzone.Moje życie przypomina telenowelę, tylko ja nie zawsze, a w zasadzie bardzo rzadko jestem tym pozytywnym bohaterem.Nałogowo zdradzam, jestem wredna, rozkapryszona i niejedno kroć wymagająca. A żeby było zabawniej to strasznie staram się być dobrą osobą tylko nigdy mi to nie wychodzi.Nawet moje zdrady są kwestią przypadku. Przypadek!!! Tak to to słowo, które tak naprawdę żądz moim życiem. Bardzo często mam wrażenie że stoję w środku koła, które bardzo szybko kręci się wokół mnie. Ja tylko stoję a wokół mnie dzieję się milion rzeczy przeze mnie, ale niezależnie ode mnie. Coś jak efekt motyla (dla tych , którzy nie oglądali gorąco polecam).Trzeba przyznać na nudę w życiu bardzo rzadko narzekam.Tak poza tym o mnie to bywam strasznie głupiutka, bądź jak kto woli naiwna. Wieże w bajki i wieże przede wszystkim w ludzi. Ufam im i prawdę mówiąc to nie tak często jakby można było się spodziewać zawodzę się.Mam kilka nałogów i przyzwyczajeń i strasznie je kocham. Codziennie ranek zaczynam od kawy i papierosa. Tak stanowczo dobry początek dnia. Co noc, bądź co ranek  wracam do domu( mojego lub nie) nie całkiem trzeźwa. To co jest pomiędzy tymi dwoma punktami już nie jest dniem świstaka ;)

Jeśli chodzi o moje zainteresowania, to w zasadzie zgodne są z kierunkiem moich studiów- psychologia. I z ręką na sercu nic co ludzkie nie jest mi obce. Lubię próbować nowe rzeczy i poznawać ciekawych ludzi, w szczególności takich, którzy są „inni”- mają swój świat nieraz dla wielu ludzi niezrozumiały i nie do zaakceptowania.

14:47, prawie_normalnie
Link Komentarze (2) »